Dekret opublikowany w poniedziałek przez władze Wenezueli zobowiązuje wszystkich górników Bitcoina do przyłączenia się do krajowej spółdzielni i nakłada regulacje na każdy aspekt ich działalności. Tania energia elektryczna Wenezueli i inflacyjna polityka gospodarcza sprawiły, że jest to najkorzystniejsze miejsce do wydobywania bitcoinów w Ameryce Południowej.

Podczas gdy nowy dekret proklamuje legalizację wydobywania kryptowalut, dołącza do szeregu regulacji, które coraz częściej mają na celu centralizację i kontrolę wydobycia bitcoina na terytorium kraju. Produkcja ASIC, budowa centrum obliczeniowych, import sprzętu i dystrybucja funduszy będą regulowane prawem wydanym przez SUNACRIP, National Superintendency of Crypto Assets and Related Activities (Krajowy Nadzór nad Krypto-Aktywami i Działaniami Pokrewnymi).

Władze twierdzą, że wydobywanie bitcoinów utorowało drogę do spekulacji walutowej i obchodzeniu kontroli przepływu kapitału. W związku z tym utworzono "Rejestr Górników" (RIM - Registry of Miners) w celu wydawania licencji na wydobycie. W jej skład wejdą producenci sprzętu oraz osoby zajmujące się budową farm górniczych. Każdy, kto będzie działał poza spółdzielnią, będzie narażony na wysoką grzywnę.

Rejestr jest powodem dużej frustracji w branży kryptowalut w kraju. Ujawnienie ich dochodów i działalności może przyciągnąć uwagę przestępców i skorumpowanych urzędników państwowych.

Próby scentralizowania wydobycia Bitcoina są także sprzeczne z jego podstawową filozofią. Operacja wydobywcza kontrolowana przez państwo jest narażona na pobieranie podatków od górników, zamrażanie ich funduszy i opóźnianie płatności przez operatora spółdzielni - o ironio uderza to w wolności, które Bitcoin miał oferować.

Na całą sytuację można patrzeć jak na model w jaki sposób kolejne rządy innych krajów pogrążających się w kryzysie będą chciały postępować z ucieczką kapitału w BTC jeżeli ten zyska w pozostałych krajach istotne znaczenie w ochronie kapitału przed dewaluacją walut przez banki centralne.