W ciągu ostatnich kilku lat miliony posiadaczy kryptowalut pasywnie zarabiało na oprocentowaniu swoich aktywów. Ma to sens, w końcu zyskujesz w zamian za pożyczanie swoich pieniędzy. W takim układzie wszyscy wydają się być szczęśliwi. Kilka świetnych firm z branży kryptograficznej oferuje wersje takiej usługi od lat. Coinbase niedawno ogłosił, że uruchomi jej własną wersję.

Brian Armstrong, CEO Coinbase, oznajmił na Twitterze, że firma chce ruszyć z usługą w przeciągu paru tygodni, i dał o tym znać Amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC). Następnie dodał:

"Odpowiedzieli, mówiąc nam, że ta usługa pożyczek jest zabezpieczeniem. Ok - wydaje się dziwne, jak pożyczanie może być zabezpieczeniem? Dlatego poprosiliśmy SEC o pomoc w zrozumieniu i podzieleniu się ich poglądem. Zawsze staramy się aktywnie współpracować z organami regulacyjnymi i zachować otwarty umysł."

SEC odmawia wyjaśnienia, dlaczego ich zdaniem pożyczki są zabezpieczeniami, zamiast tego wzywają Coinbase do zebrania dokumentacji, żądają zeznań od pracowników, i grożą pozwem w razie gdyby usługa została uruchomiona, bez żadnego uzasadnienia.

Dalej Armstrong napisał:

Jesteśmy zobowiązani do przestrzegania prawa. Czasami prawo jest niejasne. Więc jeśli SEC chce opublikować wytyczne, chętnie będziemy się nimi kierować.

Ale w tym przypadku odmawiają przedstawienia branży jakiejkolwiek opinii na piśmie na temat tego, co powinno być dozwolone i dlaczego, i zamiast tego angażują się w taktykę zastraszania za zamkniętymi drzwiami.

Tymczasem wiele innych firm krypto nadal oferuje usługę pożyczek, jednak dla Coinbase jest to zabronione.

Pozornie celem SEC jest ochrona inwestorów i tworzenie uczciwych rynków. Więc kogo tu chronią i gdzie jest krzywda? Ludzie wydają się być całkiem zadowoleni z zarabiania na tych usługach, w wielu innych firmach kryptograficznych.

Zamknięcie ich prawdopodobnie bardziej zaszkodziłoby konsumentom niż ich ochroniło, a uniemożliwiając Coinbase uruchomienie tego samego, co inne firmy już mają, tworzą nieuczciwy rynek.

Armstrong zakończył swoją wypowiedź tymi zdaniami:

Jeśli trafimy do sądu, możemy w końcu uzyskać jasność regulacyjną, której SEC odmawia. Jednak regulacja sądowa powinna być dla SEC ostatnią deską ratunku, a nie pierwszą.
Nasze drzwi pozostają otwarte. Miejmy nadzieję, że SEC podejmie kroki, aby zapewnić przejrzystość, na jaką zasługuje ta branża, bez szkody dla konsumentów i firm w tym procesie. Ameryka naprawdę mogłaby skorzystać na naszej współpracy.