Peter Thiel znany w biznesowym światku również jako "Don of the PayPal Mafia" podczas wirtualnego okrągłego stołu nazwał Bitcoina "chińską bronią finansową". Jeden z najbogatszych inwestorów venture capital i konserwatywny darczyńca polityczny wezwał przy tym rząd USA do rozważenia możliwości zaostrzenia przepisów dotyczących kryptowalut.

Mimo że Thiel uważa się za bitcoinowego maksymalistę i ochoczo inwestuje w przedsięwzięcia związane z wirtualnymi walutami, a także samymi kryptowalutami, to twierdzi, że mogą one osłabiać Amerykę.

"Zastanawiam się, czy w tym momencie Bitcoin nie powinien być również traktowany po części jako chińska broń finansowa przeciwko Stanom Zjednoczonym" – powiedział inwestor podczas wirtualnego wydarzenia dla członków Fundacji Richarda Nixona.

Thiel kontra finansowi giganci

Do dyskusji, podczas której BTC stał się czymś na miarę TNT podłożonego pod System Rezerwy Federalnej, dołączyli były sekretarz stanu Mike Pompeo i były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Robert O'Brien. Rozmowy pomiędzy Thielem krytykującym amerykańskie firmy prowadzące interesy z Pekinem a dwoma byłymi członkami administracji Trumpa w dużej mierze dotyczyły relacji USA-Chiny.

W trakcie rozmowy Thiel rozwiną wcześniejszą krytykę Google należącego do Alphabet Inc. W przeszłości oskarżył przedsiębiorstwo o działanie przeciwko amerykańskim interesom. We wtorek dodał, że naciskał na pracowników oddziału sztucznej inteligencji firmy. Chciał dowiedzieć się, czy ich technologia była wykorzystywana w chińskim regionie Sinciang, gdzie według Stanów Zjednoczonych przetrzymywano etnicznych Ujgurów w obozach dla internowanych. Według niektórych amerykańskich urzędników jest to równoznaczne z ludobójstwem.

Odpowiedź, którą miał otrzymać Thiel, brzmiała: „Cóż, tak naprawdę nie wiemy – i nie zadajemy żadnych pytań”. Chiny zaprzeczają złemu traktowaniu mniejszości etnicznych i religijnych w Sinciangu. W oświadczeniu Google zapewnia, że nie współpracuje z chińską armią i z „dumą z kontynuuje długą historię współpracy z rządem USA, w tym z Departamentem Obrony, w wielu obszarach, w tym w cyberbezpieczeństwie, rekrutacji i opiece zdrowotnej”.

One Man Army nie ograniczył się jedynie do krytykowania amerykańskiego przedsiębiorstwa informatyczne, którego flagowym produktem jest najpopularniejsza wyszukiwarka. Zasugerował, że amerykańska kontrola krajowych firm technologicznych powinna objąć także Apple. Zaznaczył przy tym, że przedsiębiorstwo produkuje większość swoich urządzeń w Chinach, gdzie standardy pracy są mniej restrykcyjne niż w USA i Europie. „To Apple ma rzeczywistą synergię z Chinami” – podkreślił Thiel.

Oberwało się także TikTokowi, który – jak wiadomo – należy do chińskiej firmy ByteDance Ltd. nazwanej przez Thiela „swojego rodzaju niesamowitą eksfiltracją danych o ludziach”. Zdaniem inwestora USA powinny zakazać aplikacji społecznościowej, podobnie jak uczyniły to Indie. Facebook – którego Thiel również nie oszczędził – przedstawił TikToka jako zagrożenie dla wartości Stanów Zjednoczonych.

Thiel, który – jak na ironię – zasiada w zarządzie niebieskiego portalu społecznościowego, skrytykował jego bierność w zajęciu zdecydowanego stanowiska w sprawie protestów w Hongkongu w zeszłym roku. Facebookowi i podobnym firmom technologicznym dostało się również za „odplatformowanie prezydenta Trumpa”, który miał podżegać do szturmu na Kapitol Stanów Zjednoczonych.

„Doszło do jawnej cenzury” – powiedział Thiel. „A kiedy robisz to z prezydentem Stanów Zjednoczonych, to trudno nie odnieść wrażenia, że naprawdę przekroczyłeś jakiś Rubikon”.

Warto dodać, że każda “broń” (nawet Bitcoin) działa jak miecz obosieczny i może zostać wykorzystana zarówno w celu ataku, jak i obrony. Thiel, który obawia się o przyszłość dolara, może sam powinien zawczasu przenieść swoje środki na Bitcoina. Przynajmniej miałby czym walczyć z Chinami, którym przypisuje niezasłużony spryt. W końcu to on – a nie Państwo Środka – jako pierwszy wpadł na pomysł wykorzystania BTC jako broni finansowej masowego rażenia.