nowości

Wicedyrektor MFW: kryptowaluty mogą zmniejszyć zapotrzebowanie na pieniądze emitowane przez banki centralne

Paradygmat oparty na walutach wspieranych przez państwa został podważony – pisze Dong He, wicedyrektor Międzynarodowego Funduszu Walutowego. W efekcie zapotrzebowanie na te waluty może się zmniejszyć, a rynkową lukę mogą wypełnić aktywa cyfrowe.

Podobno nad tym, czy nowe technologie mogą zagrozić obecnemu systemowi finansowemu, szefowie banków centralnych debatowali już w 1999 r. Ich obawy jeszcze się nie spełniły, ale w ostatnich latach nabrały wyrazistości. Wszystko przez pojawienie się aktywów kryptograficznych, które mogą służyć za – jak pisze Dong He – alternatywne środki płatności i jednostki rozliczeniowe. Gdyby do tego doszło, zapotrzebowanie na waluty emitowane przez banki centralne znacząco by się zmniejszyło. Dlatego MFW postanowiło „odgrzać” debatę o zagrożeniach dla tradycyjnego systemu finansowego ze strony nowych technologii w publikacji zamieszczonej na swojej stronie. To ujęta w formę artykułu synteza wniosków z dyskusji między pracownikami tej instytucji sprzed dwóch lat.

Kryzys instytucji i narodziny kryptowalut

Wiara w autorytet instytucji finansowych została podkopana przez światowy kryzys finansowy i gigantyczne „bailouty” – koła ratunkowe rzucane przez władze centralne upadającym bankom na koszt całego społeczeństwa. W obliczu tych działań zaczęły narastać wątpliwości co do zasadności monopolu banków centralnych na emisję pieniądza. Ten sceptycyzm został wzmocniony przez narodziny Bitcoina i kolejnych kryptowalut. Na razie – pisze He – kryptoaktywa są zbyt niestabilne, by zagrozić walutom krajowym, które ponadto cieszą się znacznie większym zaufaniem społecznym. Aktywa kryptowalutowe mają też nadszarpniętą reputację w związku z rozmaitymi oszustwami, nagłymi upadłościami giełd, są też kojarzone z różnymi formami nielegalnej działalności.

Te czynniki grają na korzyść walut emitowanych przez banki, ale nie dają im ostatecznej przewagi. Zdaniem He innowacje technologiczne mogą pomóc rozwiązać część mankamentów kryptowalut i zwiększyć ich konkurencyjność w stosunku do „fiatów”. W obliczu tego zagrożenia banki muszą zewrzeć szyki i zwiększyć efektywność swojej polityki monetarnej. Oznacza to m.in. konieczność lepszego dostosowania się do epoki cyfrowej, a nawet kopiowania niektórych rozwiązań stosowanych przez kryptowaluty.

Nie będzie to jednak łatwe, kryptowaluty w fundamentalnych kwestiach różnią się bowiem od pieniądza „bankowego”. W jaki sposób?

  1. Przede wszystkim zależą od społeczności zaangażowanej w ich tworzenie i wykorzystanie – nie od regulatorów rynku i instytucji centralnych.
  2. Oferują również znacznie większą anonimowość (nawet jeśli de facto są jedynie pseudonimowe) niż waluty krajowe.
  3. Mają także gigantyczną przewagę nad „zwykłymi” walutami w aspekcie praktycznym: pozwalają na niemal natychmiastowy transfer wartości na skalę globalną, ponieważ nie wymagają w tym celu udziału pośredników.
  4. Dodatkowo są znacznie łatwiejsze do zastosowania w systemach obsługi mikropłatności i przedsięwzięciach z dziedziny ekonomii współdzielenia, co jest istotne w warunkach bujnie rozwijającej się e-gospodarki.

Zmierzch kreacji pieniądza?

Zgodnie z prognozami sformułowanymi przez He jeszcze w zeszłym roku, popularyzacja cyfrowych walut może doprowadzić do zwrotu w świecie finansów: stopniowego odchodzenia od systemów opartych na rachunkach rozliczeniowych na rzecz systemów opartych na tokenach. Te ostatnie, ze względu na brak bankowego pośrednika, przypominają pieniądz towarowy – fizyczny ekwiwalent wartości stosowany od zarania dziejów do momentu pojawienia się kwitów bankowych. Tokeny pod tym względem przypominają zresztą gotówkę, którą również możemy posługiwać się „poza systemem”. Zdaniem He upowszechnienie tokenów sprawi, że system finansowy zatoczy historyczne koło, niejako powracając do czasów Renesansu. Cyfrowe aktywa oparte na blockchainie mogą doprowadzić do zmierzchu pieniądza opartego na długu.

Opinie ekonomistów na temat znaczenia kryptowalut są podzielone. Z punktu widzenia obecnego systemu finansowego kluczowa jest jedna kwestia: „Jedyne istotne pytanie dotyczy tego, jakie znaczenie w przyszłości będzie miała polityka monetarna banków centralnych” – twierdzi He. I dodaje, że w wariancie „pesymistycznym”, gdy większość aktywności gospodarczej będzie rozliczana za pomocą kryptoaktywów, stanie się ona „nierelewantna”.

Czy tak będzie w istocie? Zwolennicy kryptowalut zapewne głęboko wierzą w taki rozwój wydarzeń. Ale banki nie zasypiają gruszek w popiele. Zdaniem He główne strategie walki z konkurencją dla obecnego systemu finansowego obejmują „ulepszanie” walut fiducjarnych i czynienie ich bardziej stabilnymi oraz wpływ na regulatorów dotyczący regulacji kryptowalut – tak, by pozbawić je ewentualnej przewagi konkurencyjnej. Ponadto banki powinny kłaść nacisk na cyfryzację walut, zmniejszanie kosztów transakcyjnych, opłat za transakcje transgraniczne i ułatwianie dostępu do bankowości dla osób i firm z różnych powodów odciętych od bankowej oferty (np. mieszkańcy krajów Trzeciego Świata).

Grafika: klausdie/pixabay