nowości

Sposób na cenzurę finansową

W państwach autorytarnych instytucje cenzorskie mogły (a gdzieniegdzie wciąż mogą) działać jawnie i nieskrępowanie. W krajach demokratycznego Zachodu takie praktyki nie uchodzą. Jednak wolność słowa można ograniczać również bez udziału „dedykowanych” urzędów, Na przykład za pomocą cenzury finansowej.  

Przypomina o tym na swojej stronie Electronic Frontier Foundation (EFF), jedna z najważniejszych organizacji broniących wolności obywatelskich w cyberprzestrzeni. Wpis opublikowany przez EFF zatytułowany jest po prostu „Cenzura finansowa” i zwraca uwagę na bardzo niepokojące zjawisko. Chodzi o odcinanie witryn internetowych od źródeł dochodu. Nie tylko serwisów publikujących kontrowersyjne treści, ale również stron dających głos „whistleblowerom”, a także biznesów.  

Funkcjonowanie każdego typu przedsięwzięcia wymaga kapitału – to oczywiste. Niekoniecznie od sponsorów korporacyjnych czy instytucjonalnych. Wiele witryn finansowanych jest w modelu społecznościowym. Do transferu środków potrzebny jest jednak system płatności, a przynajmniej rachunek bankowy, na który można przelać fundusze. Dostawcy usług finansowych, tacy jak Paypal czy Mastercard, to prywatne firmy, teoretycznie niezależne od bezpośredniego wpływu rządów. W praktyce sprawa wygląda inaczej.  

Ocenzurowani przez Paypala

W 2010 r. przekonał się o tym serwis Wikileaks, którego publikacje ujawniają niezgodne z prawem działania korporacji i administracji państwowej. Na witrynę stworzoną przez Juliana Assange'a nałożona została blokada finansowa. Najwięksi dostawcy usług płatniczych w USA, tacy jak Visa, Mastercard, Paypal czy Western Union, odmówili przekazywania środków na rachunki Wikileaks. Podstaw prawnych do podjęcia takich kroków nie było. Blokada była efektem nacisku ze strony władz USA, którym Wikileaks wielokrotnie nadepnął na odcisk.  

Trudno jednak zarzucić witrynie, że ma charakter antyamerykański, jest „piątą kolumną” Rosji bądź Chin i zasłużyła na represje ze strony władz USA. W trakcie swojej ponad dziesięcioletniej działalności serwis publikował treści ujawniające nadużycia w wielu krajach świata, m.in. w Chinach, Rosji czy Australii. „Przecieki” dotyczyły szerokiego spektrum zagadnień, również spoza wielkiej polityki, np. spraw związanych z unikaniem opodatkowania przez bankowych gigantów (Barclays) czy nielegalnym pozbywaniem się toksycznych odpadów przez zachodnie przedsiębiorstwa działające w Afryce (Wybrzeże Kości Słoniowej).  

Blokada nałożona przez operatorów płatności postawiła Wikileaks przed groźbą zakończenia działalności, która na szczęście się nie ziściła. To niestety tylko jeden z licznych przykładów stosowania cenzury finansowej. Wiele z nich łatwo zbyć machnięciem ręki, bo nie dotyczą aktywności na dużą skalę. Często też związane są z prowadzeniem zwykłego biznesu, a nie działalności „antyrządowej” czy prospołecznej. Tak było z serwisem Smashwords – platformą dystrybucji e-booków dla niezależnych autorów i wydawców. Paypal zawiesił obsługę jej rachunków z uwagi na „nieobyczajność” dystrybuowanych przez nią treści.

Jak ominąć sankcje?

Sytuacji, w których instytucje finansowe stają się arbitrami politycznej poprawności i moralności, będzie przybywać w miarę migracji mediów i biznesu do internetu. Tej tendencji mogą również sprzyjać coraz większe zakusy rządów do ingerowania w nasze życie prywatne za pomocą narzędzi informatycznych. Samowolce (lub nadużyciom inspirowanym „odgórnie”) operatorów płatności trudno się skutecznie przeciwstawiać, ale do pewnego stopnia można się przed nią chronić. Tak, jak robi to Freedom of the Press Foundation (FPF), założona w 2012 r. organizacja non-profit powiązana z EFF, która niedawno uruchomiła alternatywny kanał finansowania.

FPF – która za cel stawia sobie „promocję i finansowanie agresywnego dziennikarstwa w interesie publicznym, ujawniającego nadużycia, korupcję i przypadki łamania prawa przez instytucje rządowe” – pod koniec czerwca br. zaczęła akceptować donacje w formie kryptowalut: Bitcoina, Bitcoin Cash, Ethereum, Litecoina i Zcash. W opinii dyrektora FPF, Trevora Timma, to naturalny krok dla organizacji, która chce wspierać jawność w obszarze działań administracji publicznej. To również najprostszy dostępny obecnie sposób na ominięcie cenzury finansowej.  

Foto: dimitrisvetsikas1969/pixabay