nowości

„Rynki asasynacyjne”, czyli obstawianie zabójstw na Augurze

Hazard wkroczył właśnie w nową epokę. Z jej perspektywy uciechy w kasynach i szulerniach wydają się grzeczną rozrywką. Platforma predykcyjna Augur umożliwia znacznie bardziej emocjonujące zakłady: oparte o typowanie zabójstw znanych osób.

Rynki predykcyjne to pojęcie, o którym będziemy słyszeć coraz częściej. Wiąże się bowiem z nową, elektroniczną i opartą na technologii blockchain formą hazardu. W ujęciu ogólnym pod tym sformułowaniem należy rozumieć rynki finansowe, na których zawiera się kontrakty terminowe (zakłady) dotyczące zaistnienia określonych zdarzeń. Mogą to być zarówno zdarzenia wysoce hipotetyczne (np. zderzenie Ziemi z asteroidą w przyszłym roku), jak i wyniki zdarzeń, co do których istnieje prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że będą miały miejsce (np. rezultat meczu finałowego mistrzostw świata). Rynki predykcyjne o zastosowaniach niszowych istnieją od końca lat 80. Służą m.in. do prognostyki i analityki politycznej oraz gospodarczej. Jednak w ostatnim czasie zaczynają być kojarzone głównie z hazardem. A w szczególności z platformą Augur działającą od 2015 r. w oparciu o blockchain Ethereum.

Zakładaj się, o co chcesz

Choć określenie rynek predykcyjny brzmi wyszukanie, to w praktyce można je odnieść do gry w totka czy zakładów bukmacherskich. W końcu typowanie liczb, które ma wyłonić maszyna losująca, to nic innego jak predykcja, czyli przewidywanie przyszłości. Podobnie jak obstawienie u bukmachera wyjścia reprezentacji Polski z grupy. Jednak rynki predykcyjne są znacznie pojemniejsze od tradycyjnej oferty hazardowej. Platformy takie jak Augur pozwalają na zawieranie zakładów dotyczących dowolnych zdarzeń. W dodatku umożliwiają to w formie zdecentralizowanej, opartej na technologii rozproszonego rejestru.

Według instruktażu na stronie Augur.net obstawiać można właściwie wszystko: od wyników wyborów prezydenckich po sukces produktu wprowadzanego do sprzedaży. Rynek można wybrać z listy dostępnych opcji, ale można też go stworzyć. Ograniczeń nie ma. Z wyjątkiem kalkulacji biznesowej i potencjału własnej wyobraźni. Bo moralność na rynkach predykcyjnych nie obowiązuje. Chyba że mieści się w niej obstawianie zabójstw osób publicznych – i życzenie śmierci potencjalnej ofierze, ponieważ tylko w takim przypadku może nastąpić realizacja zakładu i wypłata środków z wygranej.

Obstawianie zamachów

Kilka dni temu na Augurze pojawiły się pierwsze „assassination markets”, co można przetłumaczyć jako rynki asasynacyjne (korzystając z faktu, że w języku polskim funkcjonuje termin „asasyn” – coś w rodzaju książkowego określenia zamachowca). Jako pierwszy do „odpalenia” wytypowany został Donald Trump. Zakład utworzony w kategorii „polityka/wydarzenia/USA” został ujęty w następującym pytaniu: „Czy Donald Trump (prezydent Stanów Zjednoczonych) zostanie zamordowany w 2018 r.?”.

Gospodarz Białego Domu nie jest jedyną „ofiarą” rynków predykcyjnych. Przyspieszoną przeprowadzkę na tamten świat użytkownicy Augura wróżą również Warrenowi Buffetowi, Johnowi McCainowi, Jeffowi Bezosowi i innym znanym postaciom. Pojawiają się też zakłady dotyczące ewentualnych masakr przed końcem 2018 r. Z dolnym limitem ofiar.

Źródło: https://twitter.com/lawmaster/status/1021675034761486337?s=19

Augur nie wspiera tego typu zakładów, ale też im nie zapobiega. Jest to zresztą technicznie trudne do zrealizowania, ponieważ platforma ma charakter zdecentralizowany. Trudne, ale nie niemożliwe. Mechanizm rynku przewiduje działalność tzw. reporterów, czyli osób, które informują o rezultacie zdarzenia. Mogą one ocenić zakład jako nieważny, np. w sytuacji, gdy stwierdzą, że jest on nieetyczny. Reporterzy motywowani są wynagrodzeniem w postaci REP tokenów, waluty obowiązującej w ekosystemie Augura.

Istnieje też inna możliwość. Na zakładach zawieranych na platformie można przeprowadzić jedną z czterech operacji w postaci głosowania na: „tak”, „nie”, „nie da się określić rezultatu”, „nieetyczne”. Ostatni wariant jest zresztą przeznaczony dla zakładów „asasynacyjnych”. Jednak to, czy dany zakład faktycznie jest nieetyczny zależy od „głosu ludu”, czyli społeczności angażującej się w typowanie wyników. Jeśli osoba zgłoszona do odprawy na tamten świat cieszy się powszechną niechęcią, gracze mogą uznać, że dylemat moralny nie istnieje.

Konsekwencje funkcjonowania rynków asasynacyjnych mogą być bardzo ponure. Łatwo wyobrazić sobie sytuację, w której kwota do wygrania osiąga taką wartość, że zamiast biernego oczekiwania na wydarzenia przyszłe, opłaca się ich aktywne kształtowanie. W tym przypadku przeprowadzenie zamachu.

Grafika: MichaelWuensch/Pixabay