Dzięki coraz częstszym inwestycjom oraz październikowym wzrostem ceny Bitcoina, spółki publiczne w Stanach Zjednoczonych weszły w posiadanie kryptowaluty o łącznej wartości 10 miliardów dolarów. Liczba ta pokazuje, że instytucje pochłaniają stałą podaż BTC - spółki te kontrolują już około 5% jego kapitalizacji.

Źródło: bitcointrasuries.org

Jednak tempo w jakim firmy nabywają BTC zaczyna budzić pewne obawy. Po pierwsze, jeżeli trend się utrzyma, ta mała liczba instytucji będzie kontrolować bardzo dużą część podaży Bitcoina. Po pierwsze, maksymalna liczba bitcoinów to 21 milionów, w przyszłości może to być powodem deficytu w podaży. Niektórzy analitycy twierdzą, że w perspektywie długoterminowej naraża to Bitcoin na ryzyko.

W perspektywie krótkoterminowej, strony pozytywne znacznie przeważają nad negatywnymi, lecz jeżeli w nadchodzącej dekadzie Bitcoin ewoluuje w globalną walutę, mogą wtedy pojawić się pewne zagrożenia. Nawiązując do wykresu ukazującego BTC posiadane przez spółki, to 598 tys. BTC które mogę zostać przejęte przez rząd USA.

Jakie są pozytywy tej sytuacji?

Michael Saylor, CEO MicroStrategy, 14 września publicznie ogłosił, że zakupił 16,796 BTC za kwotę 175 milionów dolarów, podnosząc łączną kwotę posiadanych BTC do 38,250. Na chwilę obecną, są one warte 504.9 milionów dolarów. Jeżeli, jak przewiduje wielu analityków, Bitcoin ponownie wzrośnie do poziomu 20 tys. dolarów, to zasoby MicroStrategy będą warte ponad 700 milionów dolarów.

Spółki publiczne lokujące część swojego kapitału w BTC to pozytywne zjawisko z dwóch powodów. Z biegiem czasu, przekona to inne spółki aby zrobiły to samo, zwłaszcza jeżeli wzmocni się pęd w jakim rośnie cena kryptowaluty. Zjawisko utrwala również wizerunek Bitcoina jako "bezpiecznej przystani" wśród dostępnych aktywów inwestycyjnych.

W ostatnich tygodniach korelacja między Bitcoinem a akcjami Amerykańskimi wciąż spadała. Historycznie, Bitcoin korelował z giełdą Amerykańską 80% czasu. W pażdzierniku, kiedy akcje osiągały gorsze wyniki, Bitcoin zyskał 22.8% na wszystkich największych giełdach, w tym Coinbase. Brak korelacji między Bitcoinem a innymi aktywami obciążonymi ryzykiem także wzmacnia jego reputację jako bezpiecznej przystani.

Wpływ rosnącego wśród instytucji popytu na Bitcoin jest również zauważalny na rynku giełdowym. Platformy takie jak Coinbase, LMAX Digital, Bakkt, i CME od sierpnia stale odnotowują wzrost obrotów. W związku z tym, rynek kryptowalut również doświadczył wyjątkowej dynamiki, w której Bitcoin jako jedyny wzrastał, kiedy reszta rynku przeżywała kryzys.

Bitcoinowi inwestorzy-milarderzy, bracia Winklevoss, podkreślili, że spodziewają się wzrostu Bitcoina do poziomu złota pod względem kapitalizacji rynkowej. Jako, że złoto wyceniane jest na 9 bilionów dolarów, oznacza to, że Bitcoin musiałby wzrosnąć do ceny 500 tys. dolarów.

"Jeżeli mamy rację do co używania struktury złota do wyceny Bitcoina, a Bitcoin pozostanie na obecnej drodze, to oznacza, że jest on niedoceniany kilkudziesięciokrotnie. Mówiąc inaczej, cena Bitcoina mogłaby zwiększyć się 45 razy od dzisiejszej ceny, osiągając cenę 500 tys. dolarów za Bitcoina" - napisał Tyler Winkevoss, CEO firmy Gemini.

Przy progu cenowym na poziomie 500 tys. dolarów, 786,059 BTC byłoby warte 393 miliardy dolarów, tym samym zasoby w posiadaniu dużych firm ogromnie zyskałyby na wartości.

Wiąże się z tym problem, ponieważ wraz z upływem czasu i wzrostem wartości Bitcoina, stwarza to deficyt w podaży dla przeciętnego inwestora. Spowodowałoby to dużo szybszy wzrost ceny, ale także utrudniło detalicznym i zwykłym inwestorom zakup kryptowaluty. Na rynku który już teraz jest zdominowany przez "grube ryby", mogłoby stać się problemem, jeżeli instytucje kontynuowałyby akumulowanie bitcoinów.

Jeżeli Bitcoin zostanie uznany za pełnoprawną walutę w nadchodzących dziesięcioleciach i biorąc pod uwagę, że banki centralnego postrzegają go jako konkurencję dla systemu walut fiducjarnych tychże instytucji, to mamy receptę na duże ryzyko prób konfiskaty kryptowalut.

Jednak fakt, że spółki publiczne inwestują w Bitcoina pozostaje w przeważającej mierze pozytywny, ponieważ nie przewiduje się, że Bitcoin będzie wykorzystywany jako waluta transakcyjna w najbliższych latach.

Mike Novogratz, miliarder i CEO firmy Galaxy Digital, twierdzi, że Bitcoin nie będzie wykorzystywany jako waluta przez następne pięć lat. Obecnie Bitcoin używany jest jako forma oszczędności oraz zabezpieczenie przed inflacją. Inwestorzy tacy jak Paul Tudor Jones, opisali Bitcoina jako najlepszy sposób aby uchronić się przed inflacją w najbliższej przyszłości, nazywając go "bezpieczną przystanią".

Reputacja Bitcoina jako zasobu "bezpiecznej przystani", oraz rozwój cyfrowych walut popieranych przez banki centralne sprawia, że mało prawdopodobne jest nałożenie przez rząd jakichkolwiek ograniczających regulacji przeciwko kryptowalucie.

"Mówiąc szczerze, wątpię aby Bitcoin został wykorzystany jako waluta transakcyjna kiedykolwiek w przeciągu najbliższych pięciu lat. Bitcoin jest wykorzystywany jako forma oszczędzania. Ludzie przejmują się tym, że banki centralne na całym świecie deprecjonują waluty fiducjarne. Nawet kiedy przestawimy się na cyfrowego dolara, co nadejdzie, w Stanach Zjednoczonych rozdanych zostanie wiele stablecoinów." - powiedział Novogratz.

Istnieje także argument mówiący, że władze nie podejmą żadnych znaczących akcji przeciwko Bitcoinowi, ponieważ miałoby to negatywny wpływ na rozwój walut cyfrowych oraz technologii blockchain.

W momencie, gdy przewodniczący FED Jerome Powell publicznie omawia perspektywy wspieranych przez bank centralny walut cyfrowych, organy regulacyjne są bardziej skłonne do ostrożnego działania wobec Bitcoina oraz technologii blockchain.