15 lutego 1971 r. w Wielkiej Brytanii dokonano decymalizacji funta, przechodząc z systemu w którym funt dzielił się na 20 szylingów, a jeden szyling odpowiadał 12 pensom, na obecnie dobrze nam znany system dziesiętny, dzielący funta na 100 pensów.

Kiedy pod koniec czerwca 1993 r. monety o nominałach 10 pensów przestały być prawnym środkiem płatniczym, floreny zostały wycofane z obiegu.

Wycofanie florenów, ostatniej wciąż używanej monety ze starego systemu monetarnego, skutecznie zakończyło proces decymalizacji. W pewnym sensie jest to ironiczne, ponieważ kiedy wprowadzono floren w 1849 r., był on w zamierzeniu, (jako równowartość jednej dziesiątej funta) pierwszym krokiem w kierunku systemu dziesiętnego.

Wczesny etap

Wprowadzenie florena było zainicjowane rosnącym entuzjazmem dla decymalizacji w pierwszej połowie XIX wieku, co pociągnęło za sobą dyskusję na temat jego roli. Był on postrzegany jako niezbędny do przejścia na system dziesiętny i został zarekomendowany Izbie Gmin przez Sir Johna Wrottesleya w 1824 r. Podobną propozycję przedstawiono w Raporcie Lost Standard Commission w 1841 r., oraz we wniosku dr. Johna Bowringa z 27 kwietnia 1847 r.

Bowring zaproponował emisję dwóch nowych monet: pierwszej – dziesiętnej, a drugiej – setnej funta. Skutkiem tego, powiedział, byłoby wprowadzenie systemu dziesiętnego do prowadzenia rachunków. Zasugerował, że „każdy człowiek, który spojrzałby na swoje dziesięć palców, zobaczyłby argument za jego użyciem oraz dowód jego praktyczności”.

Odpowiedź rządu

Sir Charles Wood, kanclerz skarbu, był ostrożny w swojej odpowiedzi, przypominając Izbie, że "nie ma prawie nic, w odniesieniu do czego umysły ludzi, a może ich uprzedzenia, byłyby trudniejsze do zmiany, niż system monetarny ich kraju". Uznał jednak zalety systemu dziesiętnego i zauważył, że jego przyjęciu może pomóc emisja florena. Ponieważ taka moneta mogła być częścią tak samo istniejącego systemu, jak i systemu dziesiętnego, znalazł się w szczęśliwej sytuacji, w której nie mogło dojść do szkody, niezależnie od tego, czy moneta okazała się sukcesem, czy porażką. W związku z tym nie miał zastrzeżeń do jej wydania.

Wprowadzenie florena

Niecierpliwie wyczekiwana moneta pojawiła się dopiero późnym latem 1849 r. Na rewersie, zgodnie z powodem jej wprowadzenia, wartość wyrażono jako jedną dziesiątą funta. Nadano jej wielowiekową nazwę floren, niewybraną z historycznego sentymentu do krótkotrwałej złotej monety Edwarda III, ale raczej dlatego, że nowa moneta odpowiadała wielkością i wartością współczesnym florenom holenderskim i austriackim.

Kontrowersje związane z projektem

Pojawienie się monety wzbudziło falę protestów. Moneta wywołała kontrowersje, ponieważ pominęła w tytułach królowej zwyczajowe łacińskie zwroty „z łaski Bożej” i „Obrońca wiary”. Nazwana w konsekwencji bezbożnym florenem, moneta sprowokowała oburzenie religijne, podsycane świadomością, że Richard Sheil, zarządca mennicy królewskiej, był katolikiem.

Obrona projektu

Emisja nowych monet została zawieszona, a w Izbie Gmin 25 lutego 1850 roku Sheil przyjął na siebie pełną odpowiedzialność. Zaprzeczając, że uległ jakimkolwiek fanatycznym uczuciom lub uprzedzeniom, twierdził, że żaden człowiek nie byłby bardziej gotowy niż on sam przyznać, że „Królowa, ozdobiona tak wieloma cnotami, jest szczególnym darem Opatrzności”. Wyjaśnił, że zwykłe skróty zostały pominięte wyłącznie ze względów estetycznych, a długi napis na odwrocie wymagał, jego zdaniem, zrównoważenia przez możliwie najprostszy awers. Nie dodał, że grawer William Wyon sprzeciwił się takiemu postępowaniu. Nie dodał jednak również, jak się uważa, że książę opowiedział się za krótkim napisem "Victoria Regina", ponieważ nadał on monecie bardziej dobitny charakter.

Sukces Florena

Po wznowieniu emisji w 1852 r., nowa moneta musiała przezwyciężyć poważniejsze zagrożenie dla jej istnienia, jakim było podobieństwo do półkorony. Możliwość nieporozumień i oszustw została uznana podczas debaty parlamentarnej w kwietniu 1847 r., i w pewnym stopniu skontrowana, wybierając dla florena średnicę w połowie odległości między szylingiem a półkoroną. To jednak spowodowało, że produkowane monety były nieco pulchne, i nie wydawały czystego dźwięku, który tak pocieszał ludność w przypadku srebra. W rezultacie zwiększono średnicę dla poprawionego wydania, poprawiając w ten sposób wydźwięk, ale zbliżając rozmiar monety do półkorony.

Szczęśliwie dla powodzenia florenów, w 1850 r. zaprzestano bicia półkoron przeznaczonych do obiegu, a niewielki zapas mennicy królewskiej wyczerpał się do września 1853 r. Nie jest do końca jasne, czy stało się to w sposób naturalny, czy też było to celowym aktem politycznym. Nie ma jednak wątpliwości, że zawieszenie półkorony umożliwiło zakorzenienie się florena.

Konflikt z półkoroną

Oficjalne zawiadomienie o obiegu florenów i półkoron zostało wysłane do bankierów w 1854 r., a odpowiedzi zinterpretowano jako wskazujące na preferencję dla florenów do samodzielnego krążenia. Nieprzekonany Skarb Państwa, podejrzewając, że odpowiedzi zostały przesądzone przez obecne zainteresowanie decymalizacją, zezwolił na drugie zawiadomienie w 1861 r. po tym, jak popularność perspektywy decymalizacji zaczęła się zmniejszać. Rezultaty, ambiwalentne i niejednoznaczne, skłoniły Skarb Państwa do wstrzymania emisji florenów, ale raporty Mennicy Królewskiej na ich korzyść tak pomieszały sprawę, że nawet Gladstone, będąc zwolennikiem półkorony, przyznał się do niezdecydowania. Nie podjęto zatem żadnych działań, a kwestie półkorony pozostały zawieszone.

Koegzystencja florena i półkorony

Trzecie badanie rozpoczęto w 1873 r., kiedy przestano mówić o decymalizacji, a liczba florenów przekroczyła liczbę półkoron. Wydawało się, że rozbieżność szybko wzrośnie wraz z wycofywaniem z obiegu zużytych półkoron, a zawiadomienie Mennicy Królewskiej skierowane do bankierów mówiło o konieczności „ostatecznego rozważenia kursu, który będzie dalej realizowany”. Tym razem odpowiedzi przyniosły zdecydowaną większość za zezwoleniem na obieg obu monet równocześnie. W związku z tym, Gladstone wydał w lutym 1874 roku instrukcje wznowienia bicia półkoron, a obie monety współistniały aż do momentu, w którym pod koniec lat sześćdziesiątych nastąpiła decymalizacja.

Jeszcze dwukrotnie, w 1887 i 1893 r., Dokonano korekty średnicy florena, aby lepiej go odróżnić. W 1892 roku oficjalny komitet, którego zadaniem było uzyskanie nowych projektów monety, jako dalszą pomoc zalecił przyjęcie różnych portretów dla obu monet. Uważał jednak, że bez królowej, która ostro sprzeciwiła się portretowi zaproponowanemu dla florenów i odrzuciła pogląd, że każdy „spojrzy na głowę na florenie, aby odróżnić go od półkorony”. Niemniej jednak nie zapomniano o możliwej przewadze bardziej odróżniającego się projektu dla jednej lub drugiej monety. Niedługo potem, gdy po wstąpieniu na tron ​​Edwarda VII potrzebne były nowe monety, na rewers florenów zaadaptowano niezwykłą stojącą figurę Britannii. Projekt oznaczał radykalne odejście od rewersów heraldycznych, które wcześniej stosowano dla florenów i półkoron, i miał na celu - zgodnie z oficjalnym wyjaśnieniem - uczynić obie monety „najbardziej odmiennymi jak to możliwe”. Projekt niestety znalazł swoich krytyków i został zastąpiony tradycyjnym heraldycznym rewersem monet George'a V.

Decymalizacja

Floreny i półkorony nadal były produkowane w mniej więcej równych ilościach. Ich łączny obieg został zidentyfikowany w 1963 r. jako jeden z głównych zarzutów wobec monet znajdujących się wówczas w obiegu, jako „zbyt bliskiej wartości i, jak wielu dodaje, zbyt bliskiej wielkości”. Komitet ds. Waluty Dziesiętnej nie widział miejsca dla obu w systemie dziesiętnym i bez wahania polecił floren jako monetę która ma pozostać w obiegu. Rząd zgodził się, i pod koniec 1969 roku zdemonetyzowano półkoronę, pozostawiając florena, który miał być ponownie nominowany na równowartość 10 pensów i pozostawał w obiegu wraz z dziesiętnym odpowiednikiem do 1993 roku.