Pogarda wiceprzewodniczącego Berkshire Hathaway Charliego Mungera wobec bitcoina tylko się nasiliła w związku z rekordowym wzrostem wartości cyfrowego aktywa w tym roku. Ostatnio stary bitcoinowy niedźwiedź podczas sesji Q&A na dorocznym spotkaniu akcjonariuszy Berkshire powiedział, że nienawidzi sukcesu bitcoina.

"Nie mogę być zadowolony z waluty, która jest tak przydatna dla porywaczy, szantażystów i tak dalej. Nie podoba mi się też zwykłe wypychanie dodatkowych miliardów dolarów komuś, kto właśnie wymyślił nowy produkt finansowy z powietrza" – stwierdził 97-letni Munger, po czym dodał jeszcze kilka dobitnych słów:

"Myślę, że powinienem skromnie powiedzieć, że cały ten cholerny rozwój jest obrzydliwy i sprzeczny z interesami cywilizacji" – powiedział długowieczny inwestor.

Słowa aprobaty dla wypowiedzi Mungera padły z ust nieco młodszego Warrena Buffetta, który wcześniej uniknął odpowiedzi na wstępne pytanie. Mędrzec z Omaha stwierdził krótko – "Nie mam nic przeciwko". Nie chciał on sam bezpośrednio komentować bitcoina, ponieważ nie chce spotkać się z żalem ze strony hodlerów, ani zrazić nikogo, kto zainwestował w BTC.

Natomiast sam Munger od dawna krytykuje bitcoina za jego ekstremalną zmienność i brak regulacji. Na dorocznym spotkaniu akcjonariuszy Daily Journal w lutym powiedział, że bitcoin jest zbyt zmienny, aby dobrze służyć również jako środek wymiany.

"To naprawdę rodzaj sztucznego substytutu złota. A ponieważ nigdy nie kupuję złota, nigdy nie kupuję też bitcoina" – powiedział wtedy Munger.

Tak czy inaczej, "cyfrowe złoto" nie potrzebuje żadnych inwestycji ze strony Mungera, bo i bez tego radzi sobie znakomicie. I mimo spadku pod koniec kwietnia, bitcoin w maju znów zaczął piąć się w górę. W końcu wsparcie od Tesli i głównych banków na Wall Street jak Goldman Sachs i Morgan Stanley powinno wystarczyć do przebicia kolejnych barier.